Sposób na chorobę

Pewnego razu po powrocie z pracy poczułem drobne drapanie w gardle. Jednak szybko zignorowałem ten objaw co okazało się dość poważnym błędem. Pod wieczór mój stan się pogorszył, a do bardzo nieprzyjemnego drapania w gardle dołączył katar i gorączka. Żona od razu kazała mi pomaszerować do łóżka. Posłusznie, jak małe dziecko, ruszyłem w kierunku łóżka. Po drodze wziąłem telefon i zadzwoniłem do przyjaciela z pracy, by poinformować go o mojej dolegliwości i o tym, że prawdopodobnie w najbliższych dniach nie przyjdę do pracy.

Pobyt w łóżku mimo że jest przyjemny, to jednak nadmiar czasu w nim spędzanego powoduje lekkie znużenie. Właśnie taki stan był powodem mojego sięgnięcia po różne kolorowe gazety, których zazwyczaj nie oglądam, uważając za bezwartościowe. Na okładce pierwszej z gazet spostrzegłem dużą palmę na tle plaży i szafirowo – błękitnego morza. Pod obrazkiem widniał napis „Wczasy Tunezja”. Zaintrygowany pięknym krajobrazem otworzyłem na konkretnej stronie, którą sugerowała okładka. Cała strona wypełniona była zachęcającymi hasłami, wychwalającymi pobyt w Tunezji, opiniami specjalistów i klientów.

Wyglądało na to, że na wczasy 2010 najlepiej będzie się udać do tej uroczej krainy, w której oprócz cudownej pogody, ukształtowanej przez śródziemnomorski klimat można doświadczyć wycieczki śladem antycznych cywilizacji, zwiedzić miejsce, w którym niegdyś stała potężna i monumentalna Kartagina, przejechać się wielbłądem, zjeść egzotyczne potrawy oraz spędzić miło czas w hotelu na zabawach i dyskotekach. Pod wpływem tej wizji prawie zapomniałem o chorobie i wybiegłem z gazetą do żony głosząc z daleka myśl, że wczasy 2010 roku postanowiłem spędzić wraz z nią w raju, jaki oferuje Tunezja.

Podobne do „Sposób na chorobę”:

Skomentuj

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.