Ostatnio tata zabrał mnie do miejsca, jakim jest klinika stomatologiczna pod przykrywką rutynowej kontroli mojego uzębienia. Na miejscu tata wyznał mi dlaczego naprawdę mnie tam sprowadził. Podejrzewał on u mnie od jakiegoś czasu, że mogę mięć problem ze zgryzem. Gdyby powiedział mi z góry o tym, że będzie badał mnie stomatolog z działu, jakim jest ortodoncja to w życiu nie zgodził bym się wychodzić z domu.
Klinika stomatologiczna to dla mnie miejsce zupełnie obce. Moim życzeniem jest, aby jak najrzadziej tam bywać. Teraz, gdy dotarł do mnie fakt, że mogę mieć aparat ortodontyczny całe życie stanęło mi przed oczami. Może się to wydawać dość niedojrzałe, ale aparat ortodontyczny to dla mnie rzecz zupełnie nowa. Jak dotąd to ja wyśmiewałem się z ludzi, którzy nosili aparat ortodontyczny, a teraz to ja mogę być obiektem żartów. Klinika stomatologiczna była dla mnie w tym momencie jak więzienie, miałem ochotę wybiec, uciekać, byle żebym nie był skazany na aparat ortodontyczny. Po kompleksowych badaniach, które trwały kilka godzin, dowiedziałem się, że stan mojego zgryzu nie jest taki zły i niekoniecznym jest zakładanie stałego aparatu. Stomatolog powiedział mi jednak, że muszę na noc zakładać specjalne wkładki do zębów. Uśmiech pojawił się wreszcie na mojej twarzy. Doszedłem do wniosku, że taki aparat ortodontyczny, który “zasponsorowała” mi klinika stomatologiczna to żaden problem. W nocy nikt mnie nie będzie widział.